Była późna noc, zazwyczaj pełne życia miasto zdawało się zasnąć, ucichnąć. Uliczkami właśnie tego miasta spacerowała samotna blondynka, która chyba zgubiła drogę do domu. Na jej nieszczęście zapuściła się w ten mniej bezpieczny rejon Sydney. Rejon, którego wszyscy unikali, szczególnie po zmroku.
Kilka metrów od naszej pechowej blondynki stała spokojnie inna dziewczyna. Miała na pewno nie więcej niż dwadzieścia jeden lat, jej krótkie, brązowe włosy prezentowały sobą idealny przykład artystycznego nieładu. Szare oczy brunetki bacznie obserwowały otoczenie, wypatrując namierzonego wcześniej celu.
Już za kilka minut drogi dwóch dziewczyn miały się zejść.
W międzyczasie przenieśmy się do innej dzielnicy Sydney. W klubie w centrum miasta właśnie trwała jedna z lepszych imprez tego wieczoru. Ashton razem z kumplami bawił się w najlepsze. Do tej pory nie za bardzo wiedzieli, jakim cudem udało im się załatwić wejściówki, ale hej, mieli je i to się liczyło. Impreza faktycznie była tak dobra, jak się spodziewali. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że w innej części miasta za chwilę miało się stać coś strasznego.
Wracamy do dwóch dziewczyn. Blondynka właśnie przeszła obok zaułka, w którym czekała brunetka. Nie czekając dłużej brunetka ruszyła za blondynką tym samym wychodząc z mroku.
Jednak blondynka była zbyt pijana by zorientować się, że ktoś ją śledzi. Za niedługą chwilę akcja miała się zaognić.
Brunetka przyspieszyła kroku zrównując się z blondynką i wpychając ją w kolejny zaułek.
Dziewczyna działa szybko: od razu pozbawiła swój cel możliwości mówienia. Nie mogła pozwolić na zdemaskowanie swojej osoby. Blondynka patrzyła się z przerażeniem na przeciwniczkę, która właśnie wyciągnęła nóż zza paska spodni.
- Pewnie zastanawiasz się, czemu cię zabiję. - brunetka odezwała się zachrypniętym głosem świdrując wzrokiem swoją ofiarę. Oczy jej celu zaszkliły się, dziewczyna zaczęła zawzięcie kręcić głową, jakby liczyła na to, że jej nieme prośby zostaną wysłuchane.
Cóż, nie powinna była liczyć na wiele.
- Wiesz, nie jestem pierwszą lepszą morderczynią na zlecenie. Mam swoje zasady. Zabijam tylko te osoby, które sobie na to zasłużyły. Wiesz, czym ty sobie zasłużyłaś? Czy było to dla ciebie tak nieistotne, że o tym zapomniałaś? - blondynka pokręciła przecząco głową, a brunetka tylko prychnęła z rozdrażnieniem.
- Tak myślałam. Ponieważ dzisiaj mam wyjątkowo dobry humor, dam ci wskazówkę, mała, bezduszna dziwko. 810. - na wspomnienie o numerze oczy blondynki rozbłysły ze zrozumieniem. Tylko na ten moment czekała brunetka. Nie zwlekając dłużej przecięła ostrzem noża szyję blondynki. Krew trysnęła na wszystkie strony brudząc białą koszulkę i dłonie dziewczyny, która szybko odeszła z miejsca zbrodni. Nie zostawiła po sobie żadnych śladów - nóż wzięła ze sobą, a całą robotę wykonywała w rękawiczkach. Była zbyt dobra, by dać się złapać.
Szybkim, sprężystym krokiem udała się do swojego mieszkania, które znajdowało się dosłownie kilka przecznic dalej, wciąż w tej podejrzanej dzielnicy. Ale jej to pasowało, lubiła takie klimaty. Poza tym nikt tutaj nie śmiał się jej tknąć. Wszyscy w okolicy wiedzieli, czym ta dziewczyna się zajmuje, ale wiedzieli też, że gdyby odważyli się z tym iść na policję, nie dożyliby następnego dnia.
Dziewczyna przekręciła klucz w drzwiach i skierowała się w stronę klatki schodowej. Mieszkała w starym budynku, który miał trzy piętra, a na każdym znajdowały się po dwa mieszkania, każde w tak samo złym stanie. Weszła po schodach na najwyższe piętro, przeszła próg mieszkania i z ulgą zamknęła za sobą drzwi. Miała dosyć na dzisiaj. Zdjęła z siebie brudną koszulkę, poszła do łazienki i wrzuciła ubranie do pralki, po czym rozebrała się do naga i wskoczyła pod prysznic. Wzdrygnęła się, gdy z baterii zaczęła lecieć zimna woda, co nie było takie dziwne. W tym budynku cały czas brakowało ciepłej wody.
Po zimnym prysznicu brunetka przebrała się w starą koszulkę i krótkie, czarne szorty i poszła do swojego pokoju położyć się na starym, skrzypiącym łóżku. Zagrzebała się pod kołdrą i zasnęła po niedługim czasie.
W tym samym momencie, w którym brunetka powoli pogrążała się w śnie, Ashton wraz z kolegami bawił się wręcz znakomicie jeszcze nie wiedząc, że rano obudzi się w niekoniecznie swoim łóżku cierpiąc od koszmarnego kaca, a gdy włączy telewizor, ujrzy wiadomość o kolejnym już brutalnym morderstwie.
I tutaj, dzieci, rozpoczyna się nasza historia o dwójce ludzi różniących się od siebie tak bardzo, jak to tylko możliwe, którzy jakimś cudem znaleźli wspólny język.
-
Prolog powstał tak o, z nudów. Mam już prawie skończony pierwszy rozdział. To ff będzie pisane na zasadzie "znajdę czas to napiszę", żadnych konkretnych terminów. Jeśli przeczytaliście to zostawiajcie komentarze, bo chcę wiedzieć, czy warto to pisać dalej :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz